Mój kolejny biegowy sukces
15.04.2008
Z parafrazy starego powiedzenia "Aby zapalać - samemu
trzeba płonąć" wyłania się obraz postępowania, którym
powinien kierować się każdy nauczyciel wychowania fizycznego. Nie
tylko nakładanie wymagań w imię dobrze pojętego dobra ucznia oraz
głoszenie chwytliwych haseł o pozytywnym wpływie ruchu na całokształt
rozwoju organizmu, ale również świadczenie własną osobą, tworzą
podwaliny wiarygodności głoszonych słów.
W minioną niedzielę 06 kwietnia 2008r. wystartowałem w 1 Półmaratonie
Poznań. Trzy miesiące przygotowań, podczas których przebiegłem
1004 kilometry pozwoliły mi podnieść mój poziom wytrenowania do
granic dotąd dla mnie nieosiągalnych. Pełen zapału do dalszego
biegu, z zapasem sił na powtórzenie pętli, z poziomem endorfin sięgających
szczytu zameldowałem się na mecie - z czasem przeszło o 3 minuty
lepszym od mojego poprzedniego rekordu życiowego. Radość z osiągnięcia
upragnionego celu, okraszonego wylaniem hektolitrów potu na
treningach jest nieoceniona. Spełnienie się, połączone z poczuciem
ogromnej siły drzemiącej w człowieku rozrywa płuca w niemym
krzyku: Zwycięstwo. Zwycięstwo nad własnym ciałem, zwycięstwo z własnym
stoperem. Rywalizacja tak mocno wpleciona w nurty życia i samej pracy
wuefiaka zostaje w tym momencie zepchnięta na dalszy plan. Ważne w
tym momencie są ja, trasa i upływający czas. Jedna myśl kołatająca
w głowie - ugrać swoje - zagrzewa do walki, koi pragnienie, wyostrza
zmysły. Każdemu życzę poznać ten smak.

Pierwsza edycja półmaratonu Poznań skupiła na starcie niemal
1100 zawodników. Jak na polskie realia jest to wynik godny
pozazdroszczenia, zwłaszcza iż jest to debiut poznańskiej imprezy.
Organizacja samego biegu iście mistrzowska, począwszy od zapisów, a
skończywszy na wręczeniu medali i pamiątkowych prezentów. Urokliwy
Poznań i przebieg trasy przez Stare Miasto pozwalają zaspokoić również
i estetyczne potrzeby duszy.

Mój nowy rekord życiowy, popularnie określany mianem Personal
Best, na trasie półmaratonu (21,1km) wynosi 1:25.40, jednak jeszcze
w tym roku planuję z tego wyniku urwać kilka minut, no ale na
potrzebę tego trzeba będzie trenować jeszcze więcej, jeszcze
intensywniej - kolejne tysiące przede mną. Nie mogę się już
doczekać…
Przemysław Niemczuk
|